Ogrody środkowej Anglii 18-25.06.2011 r.


Tegoroczna czerwcowa wyprawa po ogrodach Środkowej Anglii "przebiła" pod względem
atrakcyjności wszystkie poprzednie wycieczki, nawet dawną, ale niezapomnianą Kornwalię.
A to wszystko dzięki zaangażowaniu grupy osób, które bardzo profesjonalnie wybrały ogrody
do zwiedzania. Po prostu lista ogrodów była świetna. Dominowały kameralne i śliczne ogrody
o niewielkiej powierzchni, ale za to o tak skondensowanych detalach i kompozycji, że długo
będziemy je pamiętać. Dla mnie szczególnie ważny jest Wollerton Old Hall Garden - niesamowicie
piękny, jednej z najlepszych ogrodów angielskich, jakie kiedykolwiek widziałam. Podzielony na
odrębne wnętrza ogrodowe perfekcyjnie obsadzone, z elementami wodnymi, altanami, wgłębnikami
i ławkami wśród roślin i prześliczną ścieżką wśród ścielącej się kocimiętki - po prostu ogród-bajka.

Każdemu podobało się coś innego, jednym osobom kolekcje roślinne, innym róże w szkółce
Austina, a jeszcze innym misterne bukszpanowe kompozycje. Wszystkich uczestników połączyła
jedna wieź - pasja w uprawie własnego ogrodu i nie tylko, bowiem wśród uczestników nie
zabrakło projektantów ogrodów i szkółkarzy, którym ten wyjazd był potrzebny także ze względów
zawodowych.

Nasza grupa spotyka się cyklicznie, albo co roku, albo co kilka lat. To już taka ogrodowa,
pozytywnie "zakręcona" rodzina, bo tak się czujemy. Gwarancją udanego wyjazdu była także
Lucynka Śledziewska - nasze "guru" wśród przewodników.
Po prostu z nią nie mogło się nie udać !

Lucynka zawsze czuwa, żeby nam niczego nie brakowało, pomaga w zakupach, doradza i trzeba
przyznać, że sama powoli wciąga się w ogrodnictwo. To dobrze wróży dalszym wyjazdom. Nawet
pogoda dostosowała się do nas i kiedy wysiadaliśmy - przestawał padać deszcz.

W tym roku oprócz długiej listy ogrodów, dodatkowo odwiedziliśmy duże sklepy ogrodnicze po
drodze (bardzo atrakcyjny punkt programu), miasto Bourton (Wenecję krainy Cotswold), pierwszy
na świecie żeliwny most Ironbridge na rzece Severn, miasto Szekspira Stradford, miasto Bath i
Stonehenge - kamienne kręgi. No i nie sposób nie wspomnieć o bajkowych Cottage Garden - to
także wartość dodana naszego tegorocznego wyjazdu.

Chciałabym także napisać, że część wycieczkowiczów urządzała wieczorne wyprawy do pubu,
czy pamiętny, nocny spacer do Tesco- oczywiście udany. Ostatniego dnia, przed wylotem, aby
nie marnować czasu, udaliśmy się nad Tamizę i obfotografowaliśmy wszystkie ładne ogródki po
drodze. Powiem, że to był bardzo ekscytujący spacer.

Muszę także wspomnieć o naszym wspaniałym kierowcy autokaru (Rob), który podczas wysiadania
uśmiechał się, podawał rękę paniom, a podczas naszego zwiedzania otwierał bagażnik i wystawiał
nasze roślinki na światło słoneczne. Tego jeszcze nie było.

Przekonałam się już dawno, że Anglia wciąga, kto raz pojedzie - nie odmówi sobie następnego
wyjazdu. Tylko, co się stanie jak już tych najpiękniejszych ogrodów zabraknie ?

Tekst: Danuta Młoźniak, Gardenarium, fotografie: uczestnicy wyjazdu.
 
 
 
 
Copyright © 2008 Proeko Specjalistyczne Biuro Podrozy
proeko@proeko.com.pl | tel. (022) 637-50-81 do 83 | fax. (022) 637-50-80